Podróże Pana Kleksa

piątek, 4 listopada 2016

Jak to się w ogóle mogło stać, że zapomniałam o Trzecim Oku?! A no tak, wakacje... Już, już, proszę się nie niecierpliwić. Wrzucam. Oto moje dziecko:


Animacja została ostatecznie ukończona w noc przed wyjazdem w festiwalową podróż życia. Pan Ambroży pojechał oczywiście ze mną. Jednak zbytnio zadomowił się w Turkusowym Domku i teraz podróżuje kamperem z Sebastianem i Paulą. To było do przewidzenia... Łezka się w oku kręci jak wysyła mi czasem pocztówki ze świata. Duma mnie rozpiera. Popatrzcie sami :)))


 Tarnowskie Góry
 Rybnik
gdzieś w drodze do Rumunii

Ostatnio mnie nawet nieznajomy człowiek z pociągu do Warszawy (który później okazał się być znajomym znajomej, którego mam w znajomych na fejsbuku) pytał czy wybieram się wieczorem na koncert Trzecie Oko Pana Kleksa. Napomknął też jakieś miłe słówko o animacji. Fajnie mi się zrobiło, że mnie w ogóle rozpoznał :)). Ale na koncert ostatecznie nie dotarłam z przyczyn ważnych i poważnych. To nic, będzie następny i następny, i następny, aż któregoś razu spotkam się ze Spaceboy'ami na Ozorze.

Leć hen wysoko w kosmos Panie Ambroży! Powodzenia!!!

(zdjęcia: Łukasz. Dziękuję :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz