Moments of the best Spring ever

środa, 22 czerwca 2016

Już lato, po sesji, wszyscy żyją i czuję to charakterystyczne uczucie w brzuchu na myśl o nieznanym, które przyniosą wakacje. Zapach przygody staje się coraz bardziej intensywny. Najlepsza wiosna życia dobiegła końca i mam przeczucie, że lato będzie jeszcze lepsze. Dziękuję i zaraz pakuję plecak na festiwalową podróż :)


Tej nocy wszystko się zaczęło... Afterglow po koncercie Spaceboy'a trzymał mnie przez następne bite dwa miesiące. Najlepszy koncert życia, wyhulałam się jak nigdy! Dorośli ludzie w bajkowych przebraniach tańczą w deszczu baniek mydlanych do piosenek o panu Kleksie. Na twarzach mają szerokie uśmiechy i niedowierzanie w sytuację, w której się znajdują. 
Pozytywne zdarzenia i wspaniałe nowe znajomości spłynęły na mnie falą wielkości tsunami. Tego wieczora odkryłam w sobie kosmos możliwości i ogromne pokłady optymistycznej energii.


Kilka najlepszych zdjęć ze storyboardu do mojej etiudy filmowej realizowanej w kwietniu. Etiuda powstała i wyszła nieźle. 
W kolorową postać, puszczającą bańki i hasającą sobie po surrealistycznej krainie wcieliła się Gabriela. 
Tytuł etiudy to "Lucy" :)



Oto mój portret autorstwa Gabrieli :)))


W połowie kwietnia pojechaliśmy z panem Kleksem i Malwiną odwiedzić Turkusowy Domek. Najpiękniejszy domek w jakim byłam. To co się tam dzieje przekracza zwykłe, ziemskie pojęcie!
Czasem się zastanawiam czy mieszkający tam Paula i Sebastian są aby na pewno ludźmi, a nie przybyszami z planety Szczęście (?)


(bawimy się na Psychoinfinity w Lublinie)
Och jak miło było się spotkać z Banią! Czasami poznaje się takich ludzi, z którymi od razu łapie się porozumienie, działacie na tych samych falach i ma się wrażenie jakby się znało tę osobę od dawna, mimo że ledwo zdążyliście się sobie przedstawić. Bez oceny i od razu zaufanie. W moim przypadku Bania właśnie należy do takich ludzi. Poznałyśmy się w zeszłym roku na wolo na Goa Dupie i mimo odległości i utrudnionego kontaktu, uważam że jest to jedna z cenniejszych znajomości.


Strona ze szkicownika Joela - jest to niestety jedyne zdjęcie z majówki spędzonej w Gdańsku u Dorotki. Po powrocie do domu, pod datą 1 maja w moim kalendarzu na ścianie pojawił się (oczywiście fluorescencyjny) napis: 
Jeden z najpiękniejszych dni mego życia!
Niedziela na Wyspie Sobieszewskiej zostanie mi w pamięci jako bardzo kolorowy i wzorzysty dzień. Światło zachodzącego słońca rozszczepiało się wtedy na wszystkie istniejące kolory. Ba, nawet więcej!
Słońce, piasek, przestrzeń, las - więcej mi do szczęścia nie trzeba. Linda już bardzo dziękuje ;)


Strasznie się jaram nowym nabytkiem oraz rozważam prawdziwy :)
O, i właśnie po koncercie Spaceboy'a, następnego dnia zaczęłam robić sobie dredy. I tak po kilkunastu dniach miałam ich już 43 sztuki. Przed wyjazdem na Dharmę planuję dorobić sobie z reszty włosów pozostawionych na czubku, żeby być już dredziarą-transiarą z prawdziwego zdarzenia.


W międzyczasie powstawała scenografia do mojej animacji lalkowej. Mini książki do Kleksografii, słoiczki, buteleczki, grzybki i mebelki - miałam przy tym mega fun! (Już kiedyś tu o nich wspominałam)
Osiołek zakupiony w lumpeksie jest najsłodszym stworzeniem świata. Bardzo się polubili z Ambrożym ;)


Czym zajmuje się dwudziestoparoletnia młodzież wieczorem w dzień wolny od zajęć? 
Ja to w sumie nie wiem, ja, razem z przyjaciółmi bawimy się latarką i szklankami, puszczając na ścianę psychodeliczne wizuale i malujemy Maryjkę  fluo-farbkami.


Wdzięczność, farbowanie ciuchów, dawanie prezentów - lubię bardzo :)


Lubię bardzo też ogniska z przyjaciółmi i czekanie na wschód słońca.


Na koniec przedstawiam Wam pluszowego misia o imieniu Psychodeliusz. Dostał trzecie oko od Ambrożego, bo bardzo mu się spodobało. Ja i Psychodeliusz niedługo wyruszamy w miesięczną podróż po festiwalach. Najpierw jedziemy na Dharmę, spotkać się z przyjaciółmi i całą naszą sajową rodziną. A potem już tylko we dwójkę jedziemy stopem na wolontariat na OZORĘ. Jeszcze rok temu bym nie pomyślała, że będę tworzyła największy festiwal psytrance'owy w Europie. Wydawało mi się to takie dalekie i nieosiągalne. Nadal ciężko mi w to uwierzyć! Moje marzenia ostatnio się spełniają w zastraszającym tempie!!!
Dziękuję.


(dziękuję za zdjęcia Malwinie i Jajużowi)

1 komentarz: