Historia o Księżycowych Ludziach

sobota, 19 marca 2016

 Ambroży Kleks! Wielu z was to nazwisko pewnie kojarzy się tylko z popieprzoną lekturą z podstawówki, innym może z Polskim odpowiednikiem Dumbledore'a, jeszcze inni myślą, że Piotr Fronczewski i Ambroży Kleks to ta sama osoba. Ale czy kiedykolwiek pomyślelibyście, że Akademia Pana Kleksa jest jednym z czołowych tytułów wiążących się z pojęciem Polskiej Psychodelii? Ja, szczerze mówiąc, zapomniałabym w ogóle o tej książce gdyby nie jedna  d z i w n a  festiwalowa noc.


 Jeśli dobrze pamiętam, to był już ostatni dzień Dharmy. Po wypełnieniu wszystkich festiwalowych obowiązków, typu odprawienie tańca-łupańca na mainie, skonsumowanie kuskusu z sosem z torebki czy zakupienie artykułów papierniczych, wieczorem, błąkając się gdzieś po polu, doszły mnie słuchy, że w Turkusowym Domku - magicznym kamperze z jedzeniem, sprzedają przepyszne ciastka w kształcie Matki Boskiej. Nie namyślając się długo zjadłam ciasteczko "Santa Maria Space Cookie" i poszłam jeszcze trochę potupać na głównej scenie. Potem, kiedy już się wyhulałam, dzięki maryjnej mocy, przeteleportowałam się na chillout, gdzie zaległam pod kocem z wzrokiem wlepionym w kosmiczne animacje wyświetlane na kopule namiotu. Następne zdarzenia najlepiej opisuje jedno słowo - surraelizm, ale nie są one istotne dla tej opowieści. Nie ważne. Ważne, że ukoronowaniem tej całej abstrakcyjnej okoliczności był koncert o 3 czy 4 nad ranem, kiedy zaczęło robić się już jasno. Nikt się nie spodziewał, że w ogóle coś się tu będzie jeszcze dzieło, a tym bardziej, że jeszcze tej nocy wyruszymy w niesamowitą podróż międzygwiezdną. Początkowo nieszczególnie zainteresowałam się zamieszaniem na scenie, które wywołali ludzie w fikuśnych czapkach, ale to co z czasem zaczęli robić z dźwiękiem skutecznie postawiło mnie na nogi i kazało mi TAŃCZYĆ. Potem cały namiot pełen psychonautów wypłynął w podróż wraz z kolektywem Spaceboy w poszukiwaniu atramentu...

 Koncert nazywał się "Trzecie Oko Pana Kleksa", a ja już wtedy właśnie wiedziałam o czym będzie moja animacja lalkowa w przyszłym roku :)


 Wizerunek Pana Kleksa inspirowany rysunkami Jana Szancera. Lalka wykonana w pracowni projektowania lalek do animacji poklatkowych na Wydziale Sztuk Wizualnych. W tym semestrze pracuję nad scenografią, a w czerwcu powstanie cała animacja. Aktualnie rysuję storyboard i projekty laboratorium Pana Kleksa :::)


Pucujcie swoje trzecie oko, bo 1 kwietnia w stolicy będzie okazja znów poeksplorować Bajdocję z Panem Ambrożym! :::)

LINK DO WYDARZENIA

autorką grafiki jest Anna Dworak




etapy pracy:







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz