To ja

piątek, 29 stycznia 2016

Może powinnam zająć się rysowaniem komiksów? Skoro już nawet na zaliczeniu z malarstwa w moich obrazach przykuwa uwagę podświadoma komiksowa maniera, powinno coś w tym serio być. Kto jak kto, ale dziekan raczej zawsze ma rację. W życiu przeczytałam tylko jeden komiks. Na dodatek było to w tym tygodniu (nie liczę Kaczora Donalda i Witch). Nazywa się Narko, a znalazłam go dzięki Studenckiej Inicjatywie Narkopolityki na fejsbuku. Zainteresowana początkowo ilustracją w miniaturze, kliknęłam w link i okazało się, że rysownikiem jest mój profesor od rysunku koncepcyjnego, który jest dziwnym człowiekiem i wokalistą Cool Kids of Death (?!). Zaabsorbowana tematyką jaką porusza i estetyką rysunków, następnego dnia z rana pobiegłam do księgarni i kupiłam swój pierwszy komiks w życiu. Przeczytałam go w drodze powrotnej stojąc w wypchanym tramwaju. Dzisiaj na mojej liście "Rzeczy do zrobienia po sesji" pojawił się nowy punkt - czytać więcej komiksów! 
Polecacie jakieś dobre komiksy?

Poniżej znajdują się efekty mojej półrocznej pracy na zajęcia z rysunku koncepcyjnego. 
(Zadaniem było narysować autoportret, twarz i sylwetkę, w trzech wariantach: realistyczny, rysunek kostiumowy i cartoonowy, a potem umieścić postać cartoonową lub kostiumową we wnętrzu i w scenie na zewnątrz)







te rysunki zostały odrzucone, jednak osobiście bardzo je lubię
 na koniec ja w kostiumie księżniczki gwiezdnych parkietów (najlepsze jest to, że naprawdę mam taką sukienkę)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz