Antresola w Bieszczadach

sobota, 3 października 2015

Jest takie miejsce w Bieszczadach, najwspanialsze miejsce w całych Bieszczadach, poza rzeczywistością, poza czasem. Wchodząc do Bieszczadzkiej Legendy, wchodzisz do reggae bajki, do kolorowego świata wiecznego chillu, gdzie pachnie wege żarciem i ziołami. Wszyscy zdredowani ludzie się do ciebie uśmiechają, psychodeliczne twarze z rysunków na ścianach się uśmiechają, leżaki, falafele i nawet powietrze cieszy się na Twój widok. Zatrzymujesz się tam na obiad, będąc w podróży i zostajesz tam na dzień, dwa, pięć, aż w końcu dostajesz tam pracę i nie wychodzisz stamtąd przez miesiąc. To miejsce przerosło moje najśmielsze oczekiwania i wyobrażenia z opowieści jakie wcześniej o nim słyszałam. Taka przygoda spotkała moją koleżankę Sarę, a w połowie września z przyjaciółmi postanowiliśmy ją odwiedzić i się przekonać czemu to miejsce miałoby być tak niesamowite. Raczej bieszczadzkie knajpy kojarzyły mi się z golonką i SDM-em lub ze schroniskami i butelką wody za cztery złote. Jak to możliwe, że na samym końcu Polski, półtorej godziny szlaku od Połoniny Caryńskiej, w dupie z jednym przystankiem, sklepem i skrzyżowaniem istnieje drugi Woodstock?

Ustrzyki Górne 15-20.09.2015

więcej zdjęć

najazd Antresoli na Bieszczadzką Legendę


sok porzeczkowy podkręca zabawę



skwaszone miny
if you know what I mean


tamtego dnia chmury wygrały wszystko





neonowe porosty 
serio.













znikąd, gdzieś na połoninie, nagle pojawił się Azor, bardzo przyjacielska, bieszczadzka dusza




tutaj śmiejemy się z tego co zrobiliśmy, a poza przeniesieniem naszych leżaków trzy metry dalej, nie zrobiliśmy nic







Połonina Wetlińska

Chatka Puchatka








2 komentarze: