Wstyd mi za ten post

piątek, 5 grudnia 2014


Ostatnio odkąd jestem na studiach (lub może nawet zaczęło się to w wakacje) odkrywam i analizuję różne stany świadomości i myśli przez wzgląd na dzień tygodnia, porę dnia, sytuację, stan psychiczny, używki, stan fizyczny. Co za tym idzie, jakie emocje górują i jakie myśli wywołują. Sprawdzam jak reaguje mój organizm i psychika. Rozważam alternatywne możliwości sytuacji, toku myślenia i emocji. Zapamiętuję i porównuję z poprzednimi wynikami. Poddaję te stany próbom, przez co je badam. Nie do wiary jak różnym jest się człowiekiem w ciągu dnia. Wszystko zależy od nastawienia.Wszystko się dzieje w naszych głowach.
Analizuję też sztukę. Tu rozważania uważam za bezefektowne.

Może i piszę frazesy. Właściwie może nie wiem o czym piszę, ale czy wy wiecie o czym jest wasze życie?


3 komentarze:

  1. ostatnie pytanie jakoś mocno kojarzy mi się z którymś z filmów obejrzanych w czasach, kiedy jeszcze było można poświęcić chwilę na próbę odpowiedzi na nie. Iderłej, pisz o tym więcej, kiedyś o tym myślałam, wnioskiem była płynność owych stanów zarówno fizycznych jak i psychicznych utrudniająca wszelkie badania połączona z bardzo depresyjnym faktem jakim jest to, że nie ma we mnie grama samokontroli psychicznej, ktróra chyba wystarczyłaby do uczynienia życia o połowę szczęśliwszym. Czasem mnie jeszcze zastanawia czy to depersonizacja czy półroczny zespół S.A.D. Czy może naprawdę jednostkom niestabilnym powinno się zakazać jazdy tramwajami. I w ogóle to jeszcze mnie zastanawia jak to jest, że niektórzy ludzie mają siłę robić to co chcą. Jak nie kłócąc się z teatralizacją życia codziennego, decydują się rzucić aktorstwo. Skąd biorą odwagę na zachowanie duszy nieskalanej, z którą chciałoby się posiedzieć przy kominku i zapytać o wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio właśnie wcale nie mam tych typowych tramwajowych rozmyślań (najgorsza zmora jesieni). Wszystko to o czym piszesz biorę od tej technicznej strony. Poddając się tym stanom, wychodzę i staję obok obserwując ich funkcjonowanie. Odcinam się i mam potem wolną rękę. Jakbym wyszła z domu, stanęła na zewnątrz i oglądała wnętrze przez okno. Nie wiem jak się tego nauczyłam, ale jest to niesamowita, przynajmniej dla mnie, umiejętność.
    Bardzo nie chciałam pisać tutaj pseudofilozoficznych rozkmin obowiązkowo zawierających słowa typu: życie, stan psychiczny, niestabilność emocjonalna, istnienie, świat, wszystko, nigdy itp. Nie do końca mi to wyszło... Nie opisuję konkretnych sytuacji (ponieważ jestem przeciwna ekshibicjonizmowi w internecie) tylko ogólny mechanizm działania. Szczerze mówiąc i tak są to moje osobiste zapiski, które powstały nigdzie indziej jak w tramwaju. I brzmi to bardziej „filozoficznie” niż bym napisała konkretnie o co mi chodzi. Jednak każde użyte słowo jest przemyślane. Niestety wychodzi z tego bardzo ogólnikowy tekst przypominający zrzyganie się na klawiaturę.
    P.S. dzięki za szczery komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. lol jeszcze ten księżyc xDDD

    OdpowiedzUsuń