Leona i Matyldy

piątek, 14 marca 2014



Jest chyba tak, że dobrze wiemy, jak ma wyglądać kino. Jeśli na ekranie pojawia się przestępca - to jest zły. Do tego brzydki (a jeśli ładny, to fałszywy), niemoralny, zepsuty. Jeśli zaś goni go policjant, to albo przystojny, albo co najmniej dobry. Solidaryzujemy się z ofiarą, kibicujemy policyjnym pościgom, mamy nadzieję, że "ten zły" odpowie za swe winy - albo przynajmniej uświadomi sobie zbłądzenie i naprawi wyrządzone szkody. Granice są jasne, sam wspaniały szeryf staje przeciw grupie koniokradów - i oczywiście zwycięża. Piękna piosenka, zachodzące słońce, wyjście z kina w poczuciu podbudowania.
Ale od jakiegoś czasu sztuka próbuje te schematy przełamywać. Nie zawsze ten dobry okazuje się dobry, jakoś tak dziwnym trafem nagle łapiemy się na tym, że solidaryzujemy się z czarnym charakterem, nagle białe staje się czarne - albo po prostu znikają kolory i nie można już powiedzieć, co jest czym.
Luc Besson bardzo ciekawie zabawia się z widzem. Efekt jest taki, że wszyscy przyklaskujemy Leonowi, zabijającemu kolejnych antyterrorystów...





To, co jeszcze wyróżnia Leona na tle innych filmów sensacyjnych, to nietypowa, a zarazem bardzo pięknie opowiedziana historia przyjaźni dziewczynki i mężczyzny, którzy próbują się odnaleźć w betonowej dżungli.
Specyficzny obraz dla kina sensacyjnego lat 90., klimat zatłoczonego, brutalnego i otoczonego chaosem miasta prezentuje 12-letnią Matyldę i zabójcę o imieniu Leon.
Podczas tych kilku tygodni między małą lolitka, a niebezpiecznym „Zawodowcem” nawiązuje się przedziwna więź; oboje po raz pierwszy zaznają prawdziwej miłości. Brzmi to całkiem dziwnie, ohydnie i nieprawdopodobnie. Ale nie takiej miłości jaką wciskają nam deviantartowe dziewczynki. Sama wcześniej nie spotkałam się z taką historią. Fenomen Bessona trzeba zobaczyć, żeby naprawdę dowiedzieć się o co chodzi w tej relacji. 



To, co z pozoru wydaje się dobre, może kryć największe zepsucie, a osoby, które uważamy za złe, mogą być aniołami pomagającymi innym w trudnościach. Świat jest złożony bardziej niż może nam się wydawać. O to chyba ogólnie chodzi w tym filmie. Co nie?



14-go marca wypadają imieniny Leona i Matyldy
Przypadek?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz