This is not a love story. This is story about love

niedziela, 23 lutego 2014


Tak wielokrotnie powtarzane zdanie w filmie i na plakatach, że (500) Days of Summer nie jest historią miłosną, a historią o miłości, widocznie nie jest  takie proste do pojęcia. 
L.A. Times w recenzji (500) Days of Summer zaczyna nazywając film „oryginalną komedią romantyczną”. I to jest nieprawda. Po pierwsze, jest to komedia romantyczna tylko jeśli Annie Hall również nią jest. Bo mówiąc o (500) Days of Summer nie można nie wspomnieć o Annie Hall.



Ale to nie jest źle. Annie Hall jest na tyle klasykiem wśród filmów, że takie imitacje nadają mu rolę archetypu, którego model wykorzystywany jest w późniejszych kreacjach. 
(500) Days of Summer nie ukrywa wszelkich jego wpływów.



Annie Hall i (500) Days of Summer są to dwa filmy o pewnych dwóch mężczyznach, którzy myślą że znaleźli TO, tylko uświadomili sobie potem, że jest to o wiele bardziej skomplikowane niż chcieli. Chodzi o miłość.



Poznajemy ich przez pryzmat wspomnień z dzieciństwa. Wprowadzony przez narratora Tom Hansen żył w przekonaniu, że nie zazna szczęścia, dopóki nie spotka tej jedynej. Na taka postawę miały wpływ smutne ballady pop oraz błędna interpretacja filmu Absolwent – mówi narrator. Alvy Singer twierdzi, że był raczej szczęśliwym dzieckiem. Wychował się pod kolejką górską, co może tłumaczyć jego nerwowość. Używał samochodzików w wesołym miasteczku do przenoszenia agresji. Przeczytał gdzieś, że wszechświat eksploduje, co było przyczyną depresji chłopca. W 1942 roku odkrył istnienie kobiet - na lekcji arytmetyki uwolnił napięcie seksualne wobec swojej sześcioletniej koleżanki z ławki obok – pocałował ją w policzek.


Tom zakochuje się w Summer, Alvy w Annie. Filmy sugerują, że obie kobiety mają w sobie pewien nieokreślony pierwiastek. To dość rzadki fenomen. Mimo to każdy młody mężczyzna spotyka się z nim przynajmniej raz w życiu. Zdawałoby się, że Summer Finn i Annie Hall są przeciętnymi dziewczynami, z tym, że jednak nie są.


Trzeba przyznać niekonwencjonalność dziełu Marca Webba, podobnie jak większości filmów Woody’ego Allena. Narracja będąca standardem w jego dorobku, zapożyczona w (500) Days of Summer buduje naprawdę niezwykły klimat. Podróż w życie emocjonalne Toma, który często określa je przez media, nie jest taki nowy i oryginalny jakby mogło się wydawać. Woody Allen wykorzystuje go już w Annie Hall, ukazując bohaterkę w animacji złej królowej z Królewny Śnieżki lub w tych wszystkich scenach, kiedy bohater przerywa akcję i nagle zwraca się do widzów, wciąga do dialogu sławne postaci, osoby ze wspomnień albo przechodniów. Fantastyczna scena w (500) Days of Summer, w której cały świat skupia się wokół bohatera, wszyscy tańczą i śpiewają na chodniku jest jak gdyby w niezaanimowanej bajce Disney’a. Lub smutek i nieszczęście Toma obrazowane scenami jak z niemego francuskiego kina. Takie zabiegi bardzo charakterystyczne dla Allena rozwiewają wszelkie wątpliwości co do tego czy (500) Days of Summer jest pastiszem.


Ludzie definiują swoje życie przez obrazy i koncepcje sztuki odkąd sztuka zaczęła wyrażać nasze emocje lepiej niż sami potrafimy. Podchwycenie sposobu utożsamiania się z bohaterem jakiegoś filmu lub książki, sytuacją lub sławna personą jest wygodnym sposobem wyrażenia własnych emocji przez odbiorcę karmionego popkulturą od dziecka.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz