Serio, to już się nie mieści w dupie nawet, bo w głowie to wiadomo, że nie.

środa, 27 listopada 2013





Po próbnej maturze z polskiego bardzo intensywnie myślę o problemie konsumpcji mediów poruszonym w tekście Baumana "Wielozadaniowi". I dochodzę do wniosku, że tak właśnie jest i bardzo mocno mnie to dotyka. Dla człowieka liczą się tylko chwilowe przyjemności, a zautomatyzowany świat właśnie nam to zapewnia, wręcz wciska nam ten szajs. Dodatkowo dołożyłam sobie koncepcję katastrofizmu wg Witkacego. Powtarzana ostatnio często podczas języka polskiego fraza - Witkiewicz przewidział czasy, w których przyszło nam żyć, odbija się o czaszkę. Mechanizacja życia społecznego przeraża mnie i zawsze się jej bałam. I nagle na maturze próbnej obudziłam się z ręką w nocniku, bo ona już nas dogoniła. I nie mogłam się skupić na pisaniu, bo mnie wzięło na filozofię.
A co z poczuciem Tylera wiszącym nad ramieniem?
Chyba
znikło,
jak
na
razie.
Ale wiem, że Słowacki wielkim poetą był, ponieważ sło-wacki wiel-kim po-etą, sło-wacki, wa-cki, mu-cha i pchła, ale już nie jest i nie byłby dzisiaj. 
Tak, niby oczywiste, ale nadal znajduje się w sieci miliony wzgórz natchnień oraz upadłe anioły.
W przyszłości zniknie sztuka i filozofia. Pochłonie je internet. I nie będzie Witkacego XXI wieku, chyba że właśnie narodzi się tu, na bloggerze, na fejsie lub innym CZYMŚ.




Linda stawia niezwykle głębokie pytanie:    Dokąd biegnie ten świat?


Koniec



Witkacy, za którego obrazami olejnymi nie szaleję, ale za to uwielbiam tę jego krzywą mordę i pastelowe portrety.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz